Jak dojechać?

ul. Kobierzyńska 220

30-382 Kraków


Biuro Obsługi Klienta

     

tel: 579-064-015

Formularz kontaktowy

Godziny otwarcia

pon-pt: 9:30-20:00

sobota: 10:00-17:00

Lubrykant chłodzący na bazie wody od System Jo - opinia

Lubrykant chłodzący na bazie wody od System Jo, recenzja

JO®H2OCOOLING

 

Dlaczego właściwie sięgać po lubrykanty? To proste pytanie, ale odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna i oczywista. W skrócie mówiąc, powody są przynajmniej dwa: zdecydowanie polepszają samopoczucie oraz doznania podczas zbliżeń, mają też wpływ na zdrowie.

Ten konkretny lubrykant uczynił mój świat trochę lepszym - uwielbiam w nim wszystko, od konsystencji, przez opakowanie, aż do szczególnych właściwości...ale po kolei…

Kilka słów o marce System Jo: 

Oczywiście jest zgodna z ISO 13485 - kompleksowym systemem zarządzania jakością - ale co to tak naprawdę mówi? Albo to, że została stworzona w pełnej słońca, kalifornijskiej Walencji? Że istnieje od 2003 roku?

Nic. Prawie nic - wiadomo przynajmniej, że istnieje na rynku już dość długo, a to znaczy, że budzi zaufanie i wzbudza pozytywne reakcje konsumentów. W innym wypadku żadna marka nie przetrwa roku. W moim odczuciu lojalność konsumentów jest w pełni zasłużona.

Z całą pewnością można powiedzieć o System Jo, że jest nowoczesną marką, pełną pomysłów na swój rozwój oraz dbającą o najwyższy standard swoich produktów.

Co ciekawe, powstawała jako prywatna marka dla grupy ginekologów, którzy pragnęli współtworzyć preparaty o podwyższonych standardach higienicznych.

To, co jest istotne dla mnie jako konsumentki, to fakt, że stworzono wydajne lubrykanty w minimalistycznych opakowaniach, które wyjątkowo trafiają w mój gust estetyczny. "Buteleczki" od System Jo są transparentne, delikatne - tekst na opakowaniach czytelny, a subtelne połączenia kolorystyczne stanowią przyjemną w odbiorze harmonijną całość.

Jak to jest zrobione?

Cały skład preparatu prezentuje się następująco: Glikol propylenowy, woda, guma celulozowa, mentol, metyloparaben, propyloparaben. Bazową substancją nadającą mu konsystencję jest glyceryna.

Brzmi strasznie, ale tylko na początku.

Zaczynając od podstaw, porozmawiajmy o glycerynie. Jest to substancja naturalna pozyskiwana poprzez podgrzanie tłuszczów roślinnych (bogatych w triglicerydy, takich jak np. olejek kokosowy) z silnie zasadowym roztworem lub pod dużym ciśnieniem - w wyniku tego procesu powstaje roztwór przypominający konsystencją syrop.

Inaczej nazywana gilcerynąroślinną - nastręcza to dużo problemów, gdyż często niesłusznie jest mylona z gliceryną. To dwie różne substancje. Podczas gdy nawilżające właściwości jednej są szeroko rozpowszechnione i uznane przez środowisko naukowe, drugą oskarża się przynajmniej o powodowanie uciążliwych alergii.

Tymczasem gliceryna roślinna jest szeroko stosowana w przemyśle kosmetycznym, właśnie ze względu na wspomniane wyżej dobroczynne właściwości.

Po pierwsze: ma potwierdzone w badaniach działanie nawilżające. Co ciekawe jest skuteczniejszym środkiem niż znany z tego kwas hialuronowy.

Po drugie: skutecznie ujędrnia skórę. Udowodniono, że stosowanie preparatów zawierających glyceryne może polepszyć kondycję skóry w zaledwie 10 dni, zwiększając jej gładkość oraz elastyczność

Po trzecie: ma właściwości łagodzące. Przeprowadzone badania wykazały, że preparaty zawierające glycerynę sprzyjają gojeniu się ran, chronią skórę przed drobnoustrojami oraz podrażnieniami, tworzą barierę ochronną, nie tylko łagodzącą stany zapalne, ale również chroniącą skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych.

Glikol propylenowy to kolejny ze składników powszechnie występujących - ale równocześnie mało znanych, jeśli chodzi o właściwości. W przemyśle kosmetycznym najczęściej stosuje się go, aby wzbogacić właściwości nawilżające danego preparatu bądź jako rozczynnik nadający kosmetyką pożądanej konsystencji emulsji. Jest to niezwykle bezpieczna substancja nie powodująca działań mutagennych, czy rakotwórczych (w przeciwieństwie do glikolu polipropylenowego - ach, te podobne nazwy!). Glikol propylenowy jest również świetną bazą dla substancji czynnych - dzięki niemu w kosmetykach mogą pojawiać się substancje korzystnie wpływające na nasze zdrowie.

Guma celulozowa - Sól sodowa karboksymetylocelulozy, ta niewymawialna nazwa kryje w sobie substancje syntetycznie pozyskiwaną w reakcji alkalicelulozy z chlorooctanem sodu. Również odpowiada za uzyskanie pożądanej konsystencji oraz utrwalenie kosmetyków. Co ciekawe substancja ta wykazuje zerową wartość kaloryczną.

Propyloparaben i metyloparaben to substancje z grupy parabenów. Ich podstawowym zadaniem jest konserwacja kosmetyków oraz zagwarantowanie im długiej żywotności. Dzięki tym konserwantom, możemy korzystać, ze swoich ulubionych preparatów jeszcze rok po ich otwarciu. Ich stężenie jest normowane europejskimi certyfikatami jakości. Pomagają utrzymać czystość mikrobiologiczną preparatów.

Menthol - to ekstrakt z olejku miętowego, wykazuje właściwości chłodzące.

Rozmyślnie pomijam wodę w składzie. Jej właściwości oraz wpływ na organizm, a także udział w bazie kosmetyku są na pewno czytelniczce/czytelniczce znane.

Krótko na temat: 

To, co decyduje o wyjątkowości JO®H2OCOOLING to połączenie wszystkich omawianych wyżej substancji - proporcje i konsystencja tego lubrykantu są zachwycające.

Łatwo się wchłania, nie klei się, nie brudzi... Pozostawia skórę gładką i delikatną, a równocześnie niewiarygodnie wrażliwą. Najłatwiej opisać jego działanie jako łagodzące. Niweluje skutki przypadkowych otarć, sprawia, że są praktycznie nieodczuwalne, równocześnie nie wykazuje właściwości znieczulających. Podczas użytkowania powoli schładza skórę, wrażenie nie jest dominujące, ale bardzo wyraźne. Co ważne, przynajmniej dla mnie, efekt chłodzenia nie jest gwałtowny, ale narasta stopniowo, podobnie wytracanie go też następuje systematycznie, a nie nagle. Gdybym chciała wam dać jakieś wyobrażenie o jego działaniu z powszedniej rzeczywistości, to pierwszym porównaniem, jakie przychodzi mi na myśl, jest przeprowadzany przez wszystkich na pewnym etapie życia eksperymenty: wkładanie rąk pod bieżącą, lodowatą wodę. Na początku zimno jest prawie nieodczuwalne, stopniowo zmienia się, aż do subiektywnego odczucia gorąca, a następnie znowu wraca do normy. Tak właśnie to działa - może nie dokładnie, ale bardzo blisko. Uwielbiała się tak bawić i dlatego ten lubrykant również "kupił mnie" już na samym początku.

Dodatkowo wodna baza powoduje, że z powodzeniem można łączyć go z wszystkimi gadżetami i prezerwatywami.

Stanowi ciekawą odmianę i godną rozważenia propozycję.

Moim zdaniem:

Rewelacja.

  • Wyjątkowo wydajny
  • głęboko nawilżający
  • przyjemnie chłodzący

O to właśnie chodziło.

do góry
Pokaż pełną wersję strony